Na szczęście… ogrzewanie włączone, a wiatraki tłoczą wiatr!
Na szczęście nie zawsze prognozy pogody sprawdzają się. Dzisiaj w Pucku było ciepło i bardzo wietrznie. Ale po kolei.
Walcz Krzysiek, walcz!
Zjawiliśmy się w Pucku w poniedziałek wieczorem. W nadkomplecie, bo przyjechał z nami triumfator z Gardy, niejaki Gołąb.
Kuba Gołębiowski
We wtorek od rana praca przy sprzęcie, przygotowania do treningu. W porcie mnóstwo Optimistów, trudno znaleźć wolne miejsce (niektórzy trenerzy niestety zostawili przyczepy, które zabierają dużo miejsca).
Po śniadaniu wypływamy na trening. A że wieje 8 -11 m/s mamy okazję poślizgać się i poćwiczyć pełne. To tyle o przyjemnościach. Potem ciężka praca na halsówce. A trener nie odpuścił! Balast, docisk! Całe szczęście, że trening był podzielony, bo o 13 były pomiary.
Fifi
W międzyczasie Krzysiek przekonał się, czym kończy się przeluzowanie żagla na pełnym. Kolejny, który złamał prawa fizyki? Ale woda jest podobno ciepła!
Poszło bardzo sprawnie i miejmy nadzieję, że pomysł z pomiarami tylko na początku sezonu będzie kontynuowany, bo po prostu … szkoda czasu.
Piotrek: Panie Marku, zdjęcie jak wylewam wodę, pls.
Po obiedzie i krótkim odpoczynku po raz drugi pojawiliśmy się na wodzie. Po raz kolejny działaliśmy elastycznie, po chwili udało się spróbować sił z Giżyckiem i Goleniowem. A potem jeszcze parę halsówek i na ląd.
Maciek „dociska”
A w międzyczasie spotkałem na wodzie swoje wychowanki, Anię i Tosię. Miło popatrzeć, jak pływają na 420.
!!!
A, bo bym zapomniał: trenowała z nami Wiktoria, dobrze jej szło.
Więcej zdjęć na Picasaweb.google.com